Dylematy kupującego.
Dylemat 1 - kupić w taniej w niskiej klasie, czy drożej w wysokiej? Kiedy kupujemy samochód, bierzemy pod uwagę nie tylko cenę zakupu, ale także to, ile benzyny spala w czasie jazdy. Przy kupowaniu sprzętu AGD coraz częściej zwracamy uwagę na klasę energetyczną sprzętu, która jest umieszczona w widocznym miejscu i pokazuje, czy lodówka lub pralka zużywa przy pracy dużo prądu. W przypadku zakupu mieszkań i domów znacznie rzadziej patrzymy na koszty eksploatacji, choć kwoty, jakie płacimy za zmarnowaną energię są wyższe, niż to, co może zużyć najbardziej energochłonna lodówka.
Aby podjąć decyzję, jaki zakup bardziej się opłaca, trzeba wziąć pod uwagę dwa główne czynniki:
1. Aktualne możliwości finansowe i zdolność kredytowa.
Cóż z tego, że marzy nam się dom energooszczędny, jeżeli jego cena zakupu przekracza nasze możliwości finansowe? Z drugiej strony, jeżeli z trudem stać nas na zakup taniego domu, należy zastanowić się, czy stać nas będzie również na niepotrzebnie zawyżone rachunki za energię, które będzie trzeba płacić co miesiąc.
Eksperci zajmujący się budownictwem energooszczędnym są zgodni w jednym: jeżeli nasza zdolność kredytowa pozwala na zakup droższego domu w wyższej klasie energetycznej, należy to zrobić, ponieważ wzrost miesięcznej raty kredytu na droższy dom będzie mniejszy, niż oszczędność uzyskana na rachunkach za energię. Przykładowo, rata na droższy dom może być większa o sto złotych, zaś comiesięczne rachunki będą niższe o 200 złotych, niż w tańszym domu o niższej klasie energetycznej. W naszej kieszeni co miesiąc zostaje wtedy 100 złotych. Czysty rachunek ekonomiczny wskazuje, że zakup droższego, energooszczędnego domu wymiernie się opłaca, pozostawiając co miesiąc w naszej kieszeni konkretną kwotę.
2. Możliwość wzięcia kredytu z premią termomodernizacyjną. Możemy świadomie zdecydować się na tańszy, energochłonny dom a potem samodzielnie dokonać w nim ulepszeń.
Jeżeli:
- spodobała nam się lokalizacja, ogród lub niepowtarzalny klimat miejsca i jesteśmy gotowi kupić w tym miejscu nawet ruderę,
- cena jest naprawdę atrakcyjna,
- nie zależy nam na szybkim wprowadzeniu się do nowego domu,
- planujemy w nim i tak większy remont,
- wolimy sami dostosować kupiony budynek do swoich oczekiwań,
- mamy trochę wolnych własnych środków,
wtedy można rozważyć wzięcie kredytu na poprawienie efektywności energetycznej nowego nabytku (do 80% kosztów prac) i dokonać tego przy okazji remontu, przed wprowadzeniem się. Kredyt ten jest tak skonstruowany, że po zrealizowaniu termomodernizacji umarzane jest 25% jego wysokości, zaś raty są tak wyliczone, że można je spłacać z oszczędności na rachunkach, które uzyskaliśmy poprzez termomodernizację. Można go wziąć maksymalnie na 10 lat a po jego spłacie oszczędności na rachunkach będą zasilały już nasz własny domowy budżet. (Zobacz szczegóły:
termokredyt)Przy podejmowaniu decyzji zawsze należy pamiętać, że cena zakupu domu to nie jest jego całkowity koszt, ponieważ koszty eksploatacji domu będziemy ponosić co miesiąc przez cały okres jego użytkowania. Dopiero zestawienie wszystkich ukrytych kosztów zakupu i eksploatacji (oprócz rachunków za energię może to być czynsz, koszty kanalizacji lub szamba, wywozu śmieci, podatek od nieruchomości, a także koszt kredytu, remontu, dojazdów do pracy) daje pełny i rzetelny obraz tego, ile faktycznie kosztuje dany dom. Nie dajmy się zatem zwieść pozornym okazjom.
Poleć ten artykuł znajomym